Tym razem poszłam od drugiej strony, wzdłuż lasu i przez mokradła.

Dotychczas widziałam to miejsce z daleka, stawałam na brzegu rzeczki i patrzyłam, co jest po tej drugiej stronie. Myślałam, następnym razem tam pójdę i ten następny raz był właśnie dziś.

Usiadłam na mostku, kalosze zanurzyłam w wodzie. Słońce chowało się za lasem. A ja tak siedziałam na granicy światów, z nogami w wodzie i nasłuchiwałam wieczornych odgłosów szykujących się do nocy mieszkańców pól, łąk i lasów.

Gdy jedni szli spać, inni zapewne udawali się na żer. Gdzieś poszczekiwały sarny, czyżby zaniepokojone moją obecnością? A może w pobliżu, niewidoczny dla mych oczu, skradał się wilk (tak, w tej okolicy są wilki) i stąd niepokój saren?

Tak bardzo chciałam stać się niewidzialna i zarazem móc wszystko widzieć, nawet to, co ukryte w trawach, zaroślach, głęboko w lesie. Sarna wysłuchała chyba moich próśb i zjawiła się nagle nie wiedzieć kiedy. A potem tak samo nagle umknęła w las.

A ja wciąż siedziałam na granicy światów.

Kocham to miejsce ?? Moje zacisze. Moje Pszczółki.





 

Jestem pisarką, lekarzem i wędrowcem. Słowem i obrazem opowiadam historie zakorzenione w świecie przyrody i dawnych księgach, szukając w nich tego samego: ludzkiego doświadczenia, pamięci i sensu. Moimi przewodnikami są szepty starych drzew, zapach ziemi i echo dawnych czasów, ukryte w ciszy dróg i bezdroży.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Aga
Aga
2 lata temu

Piękne zdjęcia i poruszające