Wielkanoc w tym roku nie przychodzi do mnie pełna olśnienia. Przychodzi raczej cicho – przez zmęczenie, jakieś wewnętrzne znużenie, przez ten szczególny rodzaj ciszy, w której człowiek nie ma ochoty szukać wzniosłych słów.

A jednak myślę, że może właśnie wtedy sens tych świąt staje się najprawdziwszy. Bo przecież nie wszystko odradza się od razu. Nie wszystko wraca do życia w jednym jasnym momencie.

Patrzę na wiosnę i widzę, że ona także niczego nie przyspiesza. Ziemia najpierw mięknie, woda rusza, pąki pęcznieją powoli. Życie wraca krok po kroku, prawie niepostrzeżenie.

Może więc i człowiekowi wolno wejść w Wielkanoc takim, jakim jest naprawdę – trochę znużonym, nie do końca gotowym na światło, ale jednak otwartym na to, że coś może się w nim zacząć budzić.

Czekam więc na to obudzenie. Czekam z nadzieją, w milczeniu, bo słów gdzieś brakuje, by to obudzenie przywołać. Ale ufam, że ono i bez mojego wołania przyjdzie.

A Ty, w jakim nastroju wchodzisz w Wielkanoc w tym roku?



Zmęczeni niech znajdą odpoczynek, smutni – radość, niespokojni – spokój, wszyscy niech odnajdą Światło.

RADOSNEGO ALLELUJA! 

Jestem pisarką, lekarzem i wędrowcem. Słowem i obrazem opowiadam historie zakorzenione w świecie przyrody i dawnych księgach, szukając w nich tego samego: ludzkiego doświadczenia, pamięci i sensu. Moimi przewodnikami są szepty starych drzew, zapach ziemi i echo dawnych czasów, ukryte w ciszy dróg i bezdroży.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze