Miało być ujście Neru do Warty lub stawy w Zofiówce, a był powrót nad Grabię.

Grabia to jedna z moich ulubionych rzek. Jest piękna o każdej porze roku. Dziś znowu zajrzałam nad jej brzegi, zahaczając przy okazji o staw-kąpielisko Zajączek w okolicy Łasku. To w jego pobliżu latem widziałam atakującego kaczkę orła bielika. Dziś jednak nie widziałam żadnych ptaków. 

W ogóle ostatnio podczas wędrówek coś nie mam szczęścia do zwierząt. Jakby się przede mną szczególnie chowały. Trochę mi smutno z tego powodu. Musiałam więc dziś nacieszyć się wyłącznie widokami.

Choć mój powrót nad Grabię odbył się dziś bez spotkania zwierząt, to i tak wędrówka była udana. Bo najważniejszy jest las i droga. Idąc tak w otoczeniu natury, czuję, że żyję swoim życiem.










Jestem pisarką, lekarzem i wędrowcem. Słowem i obrazem opowiadam historie zakorzenione w świecie przyrody i dawnych księgach, szukając w nich tego samego: ludzkiego doświadczenia, pamięci i sensu. Moimi przewodnikami są szepty starych drzew, zapach ziemi i echo dawnych czasów, ukryte w ciszy dróg i bezdroży.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz
Tomasz
11 miesiące temu

Spaceruję bezdrożami Kolumny i okolic. Kiedyś od małego dziecka wychowywałem sie w Kolumnie w domu zbudowanym przez pradziadków. Wtedy Kolumna wydawała mi się zwyczajnym miejscem zamieszkania, z lasem i dwoma rzekami. Zima na górkach sankach i nartach, lato – rowerem nad rzekę. Był rok 1985, gdy wyprowadziłem się z Kolunny.Teraz znów jestem na ścieżkach Kolumny.