Wystarczyło wsiąść w Łodzi do pociągu, po kilkunastu minutach wysiąść w Bedoniu i ruszyć na północ w kierunku wiączyńskiego lasu, gdzie znajduje się rezerwat przyrody Wiączyń i zatopić się w nim.

To była kolejna niedziela bez wyjazdu do puszczy. Lipiec, na dworze skwar, a ja usychałam z tęsknoty za puszczańską knieją. Marzyłam, by doświadczyć choć jej namiastki. Kilka godzin wolnego czasu to zbyt mało na dalszą wyprawę, ale czemu nie wybrać się gdzieś bliżej? Tak zrobiłam i ruszyłam tam, gdzie mnie jeszcze nie było – do rezerwatu przyrody Wiączyń.

Rezerwat Wiączyń – garść informacji

Rezerwat przyrody Wiączyń ustanowiony został w 1958 roku w celu zachowania – ze względów naukowych i dydaktycznych – fragmentu naturalnego lasu liściastego na granicy północnego zasięgu buka i jodły. Położony w gminie Nowosolna, na terenie leśnictwa Wiączyń, w pobliżu miejscowości Wiączyń Dolny, zajmuje ok. 8,40 ha.

Geograficznie leży na dziale wodnym między dorzeczami rzeki Pilicy (wody z zachodniej części rezerwatu spływają do rzeki Miazgi) a rzeki Bzury (wody ze wschodniej części rezerwatu spływają do rzeki Mrogi).

W rezerwacie Wiączyń można spotkać gatunki chronione flory, jak: bluszcz pospolity, konwalia majowa, kopytnik pospolity, czy kalina koralowa. Jednak szczególną ochroną objęty jest starodrzew bukowy (z czego kilkanaście z nich, już obumierających, ma ponad trzysta lat i obwód pnia ponad trzy metry), z domieszką jaworów, lip oraz dębów.

Ponieważ buki mają to do siebie, że tworzą gęstą od liści koronę, runo pod nimi jest ubogie i praktycznie nigdy nie pokrywa gleby całkowicie. Ale ma to też swój urok. W takim lesie wiosną i latem, gdy nad głową tworzy się dach z liści, powietrze naznaczone jest jakby bijącą od nich zielonkawą poświatą, co daje niezwykłe ukojenie dla oczu.

Ach, te moje puszczańskie ciągotki!

Poza tymi walorami, dlaczego jeszcze wybrałam się akurat tam? Gdyż las w rezerwacie, będący częścią kompleksu leśnego Wiączyń, stanowi pozostałość dawnej Puszczy Łódzkiej, niestety przetrzebionej w XVIII w., a o której to opowiada m.in. film Puszcza łódzka z serii „Natury dzieła wybrane”.

Choć wiączyński rezerwat jest zaledwie pozostałością puszczy, to od czego jednak jest wyobraźnia i wciąż niezaspokojona potrzeba eksploracji lasu. Także tym razem pchnęła mnie ona w jego głąb i przemierzałam las ledwie widocznymi wśród zarośli ścieżkami. Lubię takie ścieżki, kiedyś wydeptane przez ludzi, a potem jakby zapomniane. Czuję się wówczas jakbym odkrywała je na nowo.

Jedna z takich ścieżek zaprowadziła mnie do biegnącego na dnie rowu strumienia. By iść dalej, musiałam przez niego przejść, niby nic, prosta rzecz, ale brzeg rowu był śliski od błota i, no cóż, zjechałam po nim wprost do błotnistej wody.

Gdyby mi się przyglądał jakiś zwierz, pewnie by się uśmiał, co to za dziwoląg, tapla się w błocie. Na szczęście udało mi się uchronić od zamoczenia aparat fotograficzny, ale ja, po sam pas, byłam umazana błotem. Nic to – pomyślałam i ruszyłam dalej.

Zresztą błoto na mnie szybko zaschło, by podczas marszu w znacznej części się wykruszyć. Buty obmyłam trochę nad stawem, jaki znajduje się w wiączyńskim lesie, tuż przy jego wschodniej granicy. Tu też zrobiłam sobie odpoczynek. Obecność kilku osób odpoczywających nad stawem wskazywała, że jest to miejsce lokalnej rekreacji, szczególnie że do śródleśnego stawu można dojechać drogą od strony Adamowa.

Po odpoczynku nad brzegiem stawu, leśnymi duktami ruszyłam w kierunku Wiączynia, zahaczając przy południowo-zachodniej granicy lasu wiączyńskiego (rezerwat znajduje się w jego północnej części), o jedno z tych miejsc, jakich dużo w naszych polskich lasach – cmentarz wojenny.

Wiączyński cmentarz wojenny

Spoczywa na nim ok. 9 tys. żołnierzy armii niemieckiej i rosyjskiej z czasów I wojny światowej. Większość poległa w czasie walk Operacji Łódzkiej w 1914 roku.

Cmentarz został założony bezpośrednio po walkach, a w kolejnych latach na jego teren przenoszono inne mogiły, likwidując polowe cmentarze wojenne z innych rejonów Łodzi.

W okresie międzywojennym opiekę nad cmentarzem sprawowała rodzina znanego łódzkiego fabrykanta, Niemca Karola Scheiblera. On też ufundował znajdujące się tu pomniki.

Ciekawie prezentuje się układ przestrzenny cmentarza. Dzieli się on wzdłuż osi wschód-zachód na dwie części – niemiecką i rosyjską. Część niemiecka znajduje się po stronie północnej, rosyjska po południowej. Obie części nekropolii są niemal symetryczne i mają specyficzny układ grobów. Jeśli interesuje Cię szczegółowy opis przestrzenny, możesz zajrzeć tu: Cmentarz Wojenny Wiączyń.

Cała nekropolia jest zadbana i uporządkowana, ale – jak można wyczytać z opinii w Internecie – tylko i wyłącznie dzięki prywatnej inicjatywie kilku pasjonatów historii. Dobrze, że są tacy.

A ja, będąc tam, na tym we wiączyńskim lesie i na wiączyńskim cmentarzu, pomyślałam, że las to nie tylko natura, ale także kultura i historia.

Ach, o czym szumią w drzewa!


Fotorelacja z rezerwatu Wiączyń

Wędruję i piszę. Wędruję, bo każdy czas jest dobry, by wyruszyć w świat. Piszę, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments