Wczoraj przed południem otrzymaliśmy sygnał, że wody Olechówki zmieniły kolor – rzeką płynęła tajemnicza, biała ciecz. Nieco później poinformowano nas, że zjawisko dotarło do Stawów Jana.

Tylko spokojnie, moi Drodzy. To już było i to dość dawno, bo w kwietniu 1986 roku.

Wtedy to, w osadniku oczyszczalni wód deszczowych osiedla Dąbrowa, zgromadziła się substancja przypominająca białą farbę emulsyjną, a potem widocznie się “przelała” i popłynęła dalej Olechówką. Na szczęście – a może na nieszczęście? – nie do wielkiego morza, tylko wprost na skromne Stawy Jana.

O tym “nienaturalnym” zjawisku donosiła wówczas prasa, a dokładniej “Dziennik Łódzki”, skąd pochodzi cytat ze wstępu. Jak też pisano, eksperci mieli zbadać, czym jest owa tajemnicza, biała substancja, która Olechówkę zamieniła w rzeczkę mlekiem płynącą. Czy wyjaśnili, nie wiem, bo o tym prasa już nie napisała.

W ogóle Olechówka, będąca lewym spływem Jasienia, niewielka rzeczka, bo po długości mierząca nieco ponad 12 km i w całości zlokalizowana na terenie miasta, w przeszłości często sprawiała łodzianom kłopoty.

Albo była niczym ściek – to do niej w czasach PRL spuszczały swoje nieczystości wielkie łódzkie zakłady przemysłowe. Albo, choć niepozorna, potrafiła tak wylać, że zalewała okoliczne domostwa, pchając się szerokim strumieniem do piwnic.

I tak np. 1985 roku, tenże sam “Dziennik Łódzki” zadawał na swych łamach iście retoryczne pytanie – kiedy Olechówka przestanie wylewać? I sam sobie odpowiadał – nieprędko. Chyba że nie będzie dużych opadów, dając tym samym delikatnie do zrozumienia, że włodarze miasta powinni coś z tą rzeczką wreszcie zrobić.

Na usprawiedliwienie można jednak dodać, iż nie tylko władze PRL nie radziły sobie z Olechówką, ale władze z okresu II Rzeczpospolitej też nie za bardzo.

Wiosną 1939 roku, tym razem “Dziennik Narodowy” w artykule pt. “Przedmieścia łódzkie zamieniły się w jezioro. Skutek walenia śmieci do koryta Łódki” uprzejmie donosił o utworzonym przy ujściu Olechówki zatorze (pewnie ze śmieci), co spowodowało, że jej wody się rozlały i do piwnic wlały (nawet mi się zrymowało :-).

Największy jednak wylew Olechówki miał miejsce w 1997 roku – czyli już za czasów słusznie nastałych po czasach słusznie minionych – podczas wielkiej powodzi, jaka dotknęła Polskę. Wówczas to:

Olechówka wylała, zalewając pobliskie uliczki, wdarła się do domów i garaży, zalała również ogrody i podwórka, zerwała drewniany most w pobliżu Stawów Jana.Łódzki Almanach, Olechówka

Ale i w tym roku, zaledwie kilka miesięcy temu, Olechówce przydarzyła się, tym razem, “brudna przygoda”. W kwietniu media donosiły (eh, te media, dobrze, że są, bo żylibyśmy w niewiedzy), że odkryto, iż przez dłuższy czas trwał proceder zrzucania do Olechówki ścieków bytowych. Skąd? Z samochodu asenizacyjnego. Brr, obrzydliwe.

Żeby jednak nie było, że Olechówka to tylko “ścieki i wylewy”, to teraz coś pozytywnego o tej rzeczce. Przede wszystkim to, że stanowi część, bodajże najmłodszego w Łodzi, parku o czystej nazwie – “Park Źródła Olechówki”.

Ok, nie będę się już czepiać, czy to rzeczywiście jest park, czy raczej złachany kawałek lasku z tabliczką informacyjną, bo słowo kreuje rzeczywistość. Nie będę, bo mnie akurat ta dzikość miejsca nawet się podoba.  Byłam tam 10 września br. i eksplorowałam teren.

Co do wielkości, to Olechówka imponująca oczywiście nie jest, za to pięknie pyszniła się wówczas złocistożółtymi mimozami gęsto porastającymi brzegi, a które to mimozy były właśnie w pełnym rozkwicie.

Wzdłuż koryta rzeczki biegnie ścieżka. Idąc nią od ul. Transmisyjnej na wschód, z prawej ma się rzeczkę, z lewej las. Całość terenu parku, a raczej parkolasu (tak, wiem, nie ma takiego słowa, ale teraz już jest :-)), zresztą dość podmokłego, to ok. 15 hektarów. Niedużo. Przejście go wzdłuż i wszerz zajmuje niecałą godzinę.

Mimo to lokalną atrakcją może być mini osiedle… wiewiórek. To właśnie tu, w głębi lasu, ktoś urządził im poidełka i domki z kartonów. I rude tam szaleją. Jeśli więc chcesz je poznać bliżej, to jest ku temu dobre miejsce. Byleś tylko nie nachodził ich ich zbyt często.

A Olechówka? Mlekiem już nie płynie, a czy wyleje? To się jeszcze okaże.


Nad Olechówką w Parku Źródła Olechówki, 10 września ’20

Wędruję i piszę. Wędruję, bo każdy czas jest dobry, by wyruszyć w świat. Piszę, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ania
Ania
21 dni temu

Ładne te wiewiórki, dużo ich także lasku widzewskim.

marcin
marcin
20 dni temu

Swietne zdiecia !B