Drastyczne niedobory witaminy C w organizmie są dziś rzadkością. Dawniej jednak, przy mało zróżnicowanej diecie, w szczególnie trudnych warunkach – np. wojennych, wcale rzadkie nie były. I prowadziły do wyniszczającej choroby – szkorbutu. Ludzie ratowali się więc, jak mogli. I pomagały w tym sosnowe igły.

Sosnowe igły nie tylko pięknie pachną żywicą i dodają zieleni zimowym lasom, gdy drzewa liściaste są nagie. Są także lekarstwem. Dawniej ich stosowanie w medycynie ludowej czy wojennej było oparte na doświadczeniu wielu pokoleń i obserwacji.

Dziś coraz częściej prowadzi się badania naukowe nad leczniczymi właściwościami sosny, a w aptekach można kupić preparaty oparte na substancjach zwartych w sosnowych pędach.

Właściwości prozdrowotne mają m.in. zawarte w sośnie polifenole, flawonoidy, olejki eteryczne, takie jak np. pinen czy limonen, które wykazują silne działanie antyseptyczne, bakteriobójcze, przeciwzapalne i wykrztuśne.

Igły sosnowe są natomiast bardzo bogatym źródłem witaminy C i to dlatego okazały się one zbawienne w zapobieganiu szkorbutowi, np. podczas wielkiej klęski humanitarnej w czasie II wojny światowej – mianowicie podczas oblężenia Leningradu. 

Sosnowe igły ratunkiem – oblężenie Leningradu

Zaczęło się ono w 1941 roku i trwało dwa i pół roku, doprowadzając – w wyniku bombardowań, mrozu, głodu i chorób – około 1,5 mln żołnierzy i cywilów do śmierci. O pełnowartościowej żywności i dostępie do lekarstw aptecznych ludzie mogli tylko marzyć. I wówczas z pomocą przyszły XVIII-wieczne receptury.

W poszukiwaniu sposobu na zapobieżenie epidemii szkorbutu Pracownicy Leningradzkiego Instytutu Przemysłu Witaminowego przeszukali archiwa i znaleźli dawne opisy sposobów walki ze szkorbutem za pomocą igieł sosnowych. Był to odpowiednio przygotowany wyciąg z igieł sosnowych. W Imperium Rosyjskim był on nie tylko skutecznie wykorzystywany w domu, ale także dostarczany do aptek w Europie Zachodniej.

Na szczęście na przedmieściach Leningradu lasów iglastych nie brakowało. Zbiorem sosnowych pędów zajmowały się głównie kobiety, pracując na dwie zmiany. Pędy sortowano, myto, igły oddzielano od drewna, ponownie myto i ugniatano, by wydobyć z igieł zbawienny sok.

Tak przygotowane wstępnie igły traktowano następnie roztworem kwasu octowego, cytrynowego lub winowego, ekstrahując w ten sposób witaminę C, której przewlekły brak w pożywieniu wywołuje właśnie szkorbut – ciężką chorobę prowadzącą do zmian zapalnych jamy ustnej, wypadania zębów, uszkodzenia mięśni, zaburzeń nerwowych, drastycznego obniżenia odporności na choroby zakaźne i w końcu do śmierci.

Po ekstrakcji igieł sosnowych otrzymywano zielonkawy, kwaśny napar, tzw. „kwaśna infuzja”, który następnie filtrowano i rozlewano do butelek. Sto do dwustu mililitrów tego napoju dziennie utrzymywało niezbędny poziom witaminy C w organizmie. Nie był to napój przyjmowany dla celebrowania smaku, ale dla zdrowia. Był ratunkiem z lasu, gdy brakowało świeżych roślin jadalnych.

Sosnowe igły – Archangielsk

Napój z igieł sosnowych był także ratunkiem dla ludności innego rosyjskiego miasta – Archangielska, gdzie podczas II wojny światowej z głodu zmarła jedna czwarta przedwojennej ludności.

Tu, pod kierunkiem profesora I. Matusisa w Katedrze Biochemii, także opracowano metodę pozyskiwania witaminy C z igieł sosnowych i określania jej dziennego zapotrzebowania dla dorosłych i dzieci. Utworzono też specjalne zakłady do produkcji naparu witaminowego z ekstraktu sosnowego, a na ich bazie – „sklepy witaminowe” dla instytucji i szpitali.

Dziś…

Dziś nie musimy sięgać po sosnowe igły, by zapobiec szkorbutowi, ale i tak możemy sobie przygotować w domu aromatyczny, nieco żywiczny napar i delektować się jego smakiem. I poczuć wdzięczność za dary natury, które ratują życie.

Herbatka…

Ja, po wczorajszej wędrówce przez sosnowy las, też zrobiłam sobie herbatkę z sosnowych igieł, którą wypiłam otulona kocem i przy blasku świecy.


Oto mój przepis na zimową herbatkę z sosnowych igieł 

🌿Wzięłam garść świeżo zebranych igieł sosny i umyłam pod bieżącą, zimną wodą.

🌿 Wrzuciłam do szklanego naczynia, dodałam dwa plasterki suszonej pomarańczy i dwa plastry suszonego jabłka.

🌿 Zalałam gorącą, przegotowaną wodą i odstawiłam do naciągnięcia pod przykryciem na 15 minut.

🌿 Dodałam łyżkę miodu, wymieszałam, napar nalałam do szklanki i po prostu wypiłam małymi łyczkami, dając sobie czas na ciepło i ciszę.


Sosnowe igły lekarstwem?


 

Wędruję, piszę i fotografuję, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek, gdyż każdy czas jest dobry, aby ruszyć w świat. "Opowieści Wędrowne" to blog o tym, co możesz odkryć, będąc w drodze.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze