Byle do wiosny – słyszę. A ja chcę się nasycić zimą. Cisza, jaką napotykam w zimowym lesie, powoduje także u mnie wyciszenie. I tego mi potrzeba.

Ostatnie dwa tygodnie były momentami smutne. Bo coś się wydarzyło. By o tym nie myśleć, najchętniej zaszyłabym się w lesie, może nawet w jakiejś gawrze, wtulona w niedźwiadka albo w lisiej norze, by mogła otulić mnie cisza.

Czy to ucieczka od codzienności? Być może, ale widać tego mi potrzeba. Spędzam więc każdy wolny czas w lesie, w tym oswojonym, nad rozlewiskiem, bo potrzebuję także kontaktu ze znanym mi miejscem. Dobrze, że panuje teraz w nim cisza. Życie jest za bardzo przegadane.

Zostawię więc teraz tylko kilka zdjęć z zimowo-leśnych wędrówek. Bez zbędnych słów. Cisza.










 

Jestem pisarką, podróżnikiem, wędrowcem, pasjonatką przyrody i historii medycyny. Opowiadam historie zakorzenione w świecie natury i dawnych księgach. W swoich opowieściach łączę to, co realne, z tym, co symboliczne. Między krokiem a oddechem rodzą się moje opowieści. Niech wędrują one z Tobą.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Naturalna
Naturalna
2 lata temu

Tak bardzo rozumiem. Ta cisza natury uzdrawia umęczoną duszę. Ciiiiiiiiii …..