Styczeń dobiega końca. W lesie wciąż wydaje się, że przyroda zamarła i już się nie obudzi. A i ja zapamiętam ten styczeń jako miesiąc pod znakiem śmierci. Niestety.

Ten miesiąc to nie był dla mnie dobry początek roku. W trudnych chwilach ratuje mnie jednak las i wędrówki. Choć przez styczeń nie były one spektakularne, bo nie odwiedziłam żadnego nowego miejsca, ale właśnie przez to, że chodziłam po oswojonych już przestrzeniach, miałam tak potrzebne mi ostatnio poczucie przewidywalności, szczególnie gdy zostaje one zachwiane, gdy coś się wydarza…

Wracając jednak do Przyrody, to ta jej styczniowa martwota jest tylko pozorna. Jeśli się wsłuchać w las, przysiadając gdzieś pod drzewem w bezruchu, okaże się po chwili, że wiele się w nim dzieje, że toczy się w nim życie.

I ta myśl także dla mnie stała się nadzieją, że koniec czegoś, to także początek czegoś innego. Idę więc dalej.














 

Wędruję, piszę i fotografuję, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek, gdyż każdy czas jest dobry, aby ruszyć w świat. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tadeusz
Tadeusz
20 dni temu

Też miałem trudny początek roku, ale może za to koniec roku będzie szczęśliwy?