Cokolwiek to znaczy, pociągają mnie mokradła. Pociąga mnie to, że są trudne do przebycia, niedostępne, niepokojące, dzikie, a jednocześnie urokliwe, malownicze i tajemnicze.

Wybrałam się dziś nad Ner. Co prawda miałam inne plany, ale pracuję nad książką „Mgły nad Nerem” i potrzebowałam inspiracji. No i pociągają mnie mokradła, a tych akurat nad Nerem nie brakuje. Postanowiłam więc wejść w nie nieco głębiej. Byłam przygotowana, miałam na nogach porządne kalosze, a w głowie niedawno oglądany filmik o tym, jak się zachować na bagnach.

Początkowo szło mi się całkiem nieźle, choć było mokro, to czułam grunt pod nogami. Szłam więc dość pewnie, rozglądając się, czy wśród krzaków nie dojrzę jakiegoś zwierza. Łosi się nie spodziewałam, bo w tym miejscu ich nie ma, ale dziki – czemu nie.

Akurat wyszło słońce i woda połyskiwała wśród kęp traw, starałam się iść po nich, sprawdzając najpierw stopą, czy są wystarczająco stabilne.




Podziwiając otoczenie, nadepnęłam na kolejną kępę. No i stało się, zamiast gruntu zanurzyłam się nagle w błocie nogą po krawędź kalosza. Próbując wyciągnąć ją z gęstego błota, oparłam się na drugiej nodze, ale i ona nagle zanurzyła się w błocie. Gałąź, na której stałam, po prostu złamała się.

Stanęłam nieruchomo, by ocenić sytuację. Czułam jak powolutku bagno mnie wciąga i nalewa mi się błota do kaloszy. Chwyciłam się więc wystającej z wody gałęzi, by mieć jakieś podparcie, i powolutku zaczęłam wyciągać prawą nogę. Przez moment miałam wrażenie, że wyciągam ją z kalosza, bo ten ugrzązł w bagnie jak w cemencie. Gdy udało mi się trochę ją wyciągnąć, zaczęłam wyciągać lewą nogę i tak na zmianę. Potrzebowałam wyciągnąć nogę na tyle, by zrobić duży krok na najbliższą kępę i zyskać jakieś stabilniejsze podparcie.

Przyznaję, serce mi waliło, ale wiedziałam, że pośpiech w tej sytuacji jest niewskazany. Bo im gwałtowniej człowiek próbuje się wydostać z bagiennego błota, tym bardziej się w nie zagłębia. Wreszcie po kilku ruchach udało się, stanęłam na dość mocnej kępie. Dalej wyszłam z bagien już tą samą drogą, którą przyszłam.






Choć chlupotalo mi w kaloszach, postanowiłam nie przerywać wędrówki, w plecaku miałam bowiem zapasowe skarpety. Po półgodzinie dotarłam do lasu nad rozlewiskiem, gdzie planowałam w piecyku na patyki rozpalić ogień i zrobić sobie kawę i coś do jedzenia. Najpierw jednak zdjęłam mokre skarpety, wytarłam w środku kalosze, założyłam suche skarpetki i poczułam się jak nowo narodzona. A potem był ogień, kawa i smażony boczek z bułką i warzywami.







Siedziałam sobie wśród drzew, piłam gorącą kawę, przede mną połyskiwała woda rozlewiska, a ja czułam się cudownie. Przygoda na bagnach, gdzie nie straciłam panowania nad sytuacją,  sprawiła, że poczułam się silna i jeszcze bardziej związana z naturą.

Nagle usłyszałam jakiś hałas – plusk wody i łamanie gałęzi. Wzięłam aparat do ręki i podeszłam do brzegu rozlewiska. Dostrzegłam między krzakami ruch, najpierw pomyślałam, że to dziki przeprawiają się przez wodę, ale potem dostrzegłam, że to coś znacznie większego i ma poroże.

To były jelenie! Nie wiem, ile dokładnie ich było, bo niestety widok zasłaniały mi gałęzie. Wielce podekscytowana ruszyłam w ich kierunku, chcąc podejść jak najbliżej, by zrobić zdjęcia. Ale one były szybsze, schowały się jeszcze głębiej w krzaki, a potem jakby się rozpłynęły. Cyknełam tylko kilka fotek, słabych, ale dla mnie niezwykłych. Nigdy w tym miejscu nie widziałam jeleni i to kilku naraz!




Wróciłam po plecak, zwinęłam obóz i ruszyłam w drogę powrotną do domu. Po drodze miałam jeszcze jedno spotkanie, tym razem z dzikiem, który wyskoczył z krzaków jerzyn i czmychnął w las. To była chwila, nawet nie zdążyłam podnieś do oka aparatu. Nie szkodzi. Po prostu go zapamiętam.

To był cudny dzień, przygoda na bagnach, spotkanie z jeleniami, dzik, las. On zawsze jest niespodzianką.





 

Wędruję, piszę i fotografuję, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek, gdyż każdy czas jest dobry, aby ruszyć w świat. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ewka
Ewka
1 miesiąc temu

W życiu bym nie poszła na bagna, brrr…