Listopad. W pomrokach listopadowego lasu ginie wszelki zgiełk wspomnień gorącego lata.
Zupełnie jakby nigdy nie wydarzyły się ani upały, ani letnie burze.
Pomiędzy drzewami rozgościła się teraz gęsta cisza i wilgotny chłód.
Pod stopami ścielą się butwiejące liście, które jeszcze nie tak dawno grały ze słońcem w zielone.
Stare drzewa pozbawione ich osłony pokazują prawdę swej formy – koślawą, rachityczną, a jednak piękną i kuszącą.
Kuszącą tajemnicą wiecznego istnienia, które nieustannie umiera i odradza się w kole Życia.
Od zawsze i na zawsze.
A to, co pomiędzy, to dostępne nam przemijanie.
Listopad jest jego kwintesencją.
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Co o tym sądzisz?
Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!
👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!