Dziś we wtorek, 22 września, o godzinie 15.31 rozpoczęła się astronomiczna jesień. Jutro zacznie się jesień kalendarzowa. Czas zawołać: żegnaj lato na rok! I czas się przyznać – jaka szkoda! Ale też cieszyć wędrownymi plonami. Bo jest obfity.

Kocham jesień. Odkąd pamietam (może nawet od dzieciństwa? choć w sumie to trochę dziwne) jesień była moją ulubioną porą roku.

Barwna, poetycka, metafizyczna, wyciszająca i wszelka inna, w dobrym tego słowa znaczeniu, pobudzała wyobraźnię i jednocześnie skłaniała do refleksji. Zawsze czekałam na jesień z utęsknieniem.

W tym roku jest inaczej. Nadal uwielbiam jesień, ale pokochałam też lato. A wszystko przez wędrówki i fotografię przyrodniczą – moją nową, cudowną pasję.

I dziś, w równonoc jesienną, już tęsknię za letnimi trawami kołyszącymi się miękko na wietrze, za otulającą je złotą poświatą słońca, a nawet – prawem kontrastu – za srebrzystym deszczem i szaropochmurnym niebem.

Tęsknię też za leśną gęstwiną, tylko pozornie monotonnie zieloną, a w rzeczywistości przebogatą odcieniami zieloności, żółcieni, błękitów, a nawet fioletów i za świetlistymi polanami.

I za wszystkim, co udało mi się tego lata dostrzec, dotknąć, posmakować, usłyszeć, wywąchać, po prostu poczuć.

Tak, w tym roku wyjątkowo poczułam lato – całą sobą. Żegnam je dziś z żalem, ale też z jakąś radością, że było mi dane to wszystko przeżyć i że wchodzę w jesień bogatsza w obrazy, które wciąż mam pod powiekami i na zdjęciach.

A ponieważ jesień to także czas cieszenia się plonami, więc i ja się cieszę, bo moje wędrowne lato tego roku wydało plon obfity. A oto on.

Mój letni plon wędrowny:

  1. Byłam na ponad 50 wypadach po okolicy, tj. ponad 200 godzin chodzenia po łąkach i lasach. odwiedziłam też 3 puszcze (Białowieska, Knyszyńska, Augustowska) i wędrując, spędziłam w nich 12 dni.
  2. Zrobiłam kilka tysięcy zdjęć i poznałam wiele nowych gatunków roślin, owadów, ptaków i wszelkiego przyrodniczego bogactwa.
  3. Cudownie się dotleniłam i nabrałam kondycji.
  4. Wiele razy się zagubiłam, ale też pięknie odnalazłam, bogatsza w doświadczenie, co robić, by się nie dać przeciwnościom losu.
  5. Uporządkowałam wiele spraw w swojej głowie i wiele zaczęłam porządkować już realnie.
  6. Uświadomiłam sobie, co jest dla mnie ważne i stałam się szczęśliwsza.
  7. I już wiem, że gdy wędruję, to czuję się cudownie wolna.

A Wam dziękuję, że jesteście, że czytacie mój blog, bo ten blog także jest owocem tego lata – powstał na moje 55 urodziny, które miałam w czerwcu, właśnie po to, by inspirować także Was do wędrówek. Mam nadzieję, że choć trochę mi się udało.

A dziś, na pożegnanie lata, w oczekiwaniu na jego nadejście w przyszłym roku zamieszczam moje fotograficzne wspomnienie o nim.

Żegnaj lato na rok! Witaj jesieni!

Bo coś się kończy i coś zaczyna.

A jakie jest Wasze wspomnienie lata?


Wspomnienie lata…

Wędruję i piszę. Wędruję, bo każdy czas jest dobry, by wyruszyć w świat. Piszę, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Konikpolny
Konikpolny
28 dni temu

A mnie jest strasznie żal lata! Uwioelbiam upały, wylegiwanie się, jazdę na rowerze. Eh, teraz dla mnie nadchodzi depresyjny czas 🙁