Chwytaj chwile. Syć się nimi, czuj, całym sobą, aż do trzewi. Tak mocno, jakby wszystko miało być po raz ostatni. Bo gdy one bezpowrotnie przeminą, zostanie tylko żal – że trzeba było być gorącym lub zimnym, nigdy letnim, nigdy nijakim, beznamiętnym. Bo czuć, to znaczy żyć.
Ta myśl nie wzięła mi się znikąd i nie jest też wyrazem jakiś dramatycznych wydarzeń. Ta myśl, jak wiele myśli o życiu, zrodziła się podczas sobotniego spaceru po moim ukochanym i tak bardzo oswojonym już miejscu, jakby ono było częścią mnie, a ja częścią jego. Miejscu żyjącym swoim naturalnym życiem i jak dotychczas dzikim.
Dotychczas, bo gdy je w sobotę zobaczyłam, poczułam ból, złość i żal. Moje miejsce zmienia swoje dzikie oblicze – w znacznej części zostało już zaorane i zaanektowane na budowę bodajże kolejnego osiedla. Za kilka miesięcy wyrosną tu bloki, ziemia zostanie zalana betonem, a dzikie łąki, krzewy, lasek pewnie przestaną istnieć, zmniejszając tym samym tak potrzebne w mieście naturalne enklawy życia.
Czuję smutek, żal…
Ale nie jest to pusty żal, ale przepełniony obrazami cudownych spacerów, jakie były przez ten rok moim udziałem i jakie zachowam w pamięci i na fotografiach. Wiosennych śpiewów ptaków, letnich zapachów ziół i traw, muzyki świerszczy, chłodu leśnego cienia i gorąca łąk.
To żal przepełniany tęsknotą za tym, co utracone, ale lepiej mieć coś utraconego, niż nie mieć nic – nie mieć, co wspominać, nie mieć, co kochać, choćby przeminęło.
To miejsce, którego jestem częścią, a ono częścią mnie, już na zawsze we mnie zostanie takim, jakim go doświadczyłam i jego obraz zaniosę wszędzie, dokądkolwiek się udam.
Nasyć się każdą chwilą zanim przeminie to, co kochasz, bo czuć, to znaczy żyć.
Przeczytaj darmowy rozdział mojej książki!
Zastanawiasz się, czy ta książka jest dla Ciebie? Przeczytaj jeden rozdział zupełnie za darmo i przekonaj się, że nic nie jest tym, czym się wydaje.
📥 Przeczytaj darmowy rozdziałMoje ukochane miejsce (Łódź, teren między Konstantynowską, Kusocińskiego a Juszczakiewicza) w sobotni spacer. Jeszcze widać enklawy dzikości, ale jak długo? Czy rozkwitną wiosną, czy będzie już tylko pustka?
Co o tym sądzisz?
Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!
👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!
Mam takie miejsce, w pamięci, bo tak w rzeczywistości to już go nie ma. I wciąz za num tęstnię.
I pewnie już tak zostanie.
Bardzo ladne , urokliwe miejsce . Cztery buldozery apokalipsy i wielka wszetecznica a na imie jej Cywilizacja . Jakie to mi znane . Najbardziej tesknie za tym czego juz nie ma . Przyjade niby w to samo mejsce , ale to juz nie ono . Mie ma juz tych osob , tych budynkow , tych widokow .
Rozumiem to uczucie, zupełnie jakby świat się kurczył. Ten świat, który daje piękno, odpoczynek, poczucie łączności z naturą.