Mój Anioł Stróż ma przy mnie pełne ręce roboty. Dziś wieczorem zafundowałam Mu spacer po Zaroślaku, osiedlu w cieszącej się złą sławą dzielnicy Orunia w Gdańsku. Ale dał radę. Nic mi się nie stało, więc spieszę podzielić się pierwszymi wrażeniami.

Kocie łby, żółte światło ulicznych latarni, ceglane kamienice z pustymi okami okien, czarna ściana majaczących w tle drzew, porastających Biskupią Górkę – klimat jak z dawnych powieści kryminalnych, w których morderca czyha na swoją ofiarę w mrocznych bramach i zaułkach ulic. No, a potem wiadomo, co się dzieje.

Ale ja, idąc sobie spacerkiem ulicą Zaroślak, potem Na Stoku i Biskupią wcale nie czułam się jak potencjalna ofiara, mimo że taksówkarz, który przywiózł mnie tu do hostelu na nocleg, odradzał wieczorne spacery.

Widocznie był mało przekonujący, bo nie posłuchałam. I oczywiście wybrałam się na rekonesans po okolicy.

Choć w Gdańsku byłam już kilka razy, to co tu kryć, zawsze pociągająca była przede wszystkim Starówka. Pewnie gdybym tam teraz nocowała, nie trafiłabym na Zaroślak. A tak, mówiąc przewrotnie, nie było wyjścia i trzeba było wyjść, zobaczyć, dokąd mnie przywiało.

A przywiało w całkiem ciekawe, oczywiście na swój sposób, miejsce. Nie tylko z dreszczykiem, ale i z historią.

Początki Zaroślaka, jeszcze jako wsi krzyżackiej, sięgają XIV wieku. Wówczas to nosiła ona nazwę Petershagin lub Petershagen, co na polski tłumaczono jako Peterszawa. W średniowieczu były tu dwie cegielnie, a w XVII wieku wybudowano pierwszy kościół pw. Zbawiciela. Wkrótce został rozebrany i jeszcze w tym samym wieku wybudowano drugi kościół pod tym samym wyzwaniem. Przechodził on różne koleje losu, a podczas II wojny światowej został prawie całkowicie zniszczonym. Zachowała się zaledwie część kościelnej wieży, tworząca dziś nietypowy samodzielny budynek. Obecnie znajduje się tu Galeria Salwatora (patrz ostatnie zdjęcie w fotogalerii).

Ale, jak wyczytałam w necie, nie jest to jedyny zabytek tego miejsca, jednak po więcej informacji odsyłam Was do ciekawego artykułu pt. „Tajemniczy Zaroślak i jego zabytki„. Mnie szczególnie zainteresowało opisane w nim tajemnicze podziemne przejście, które łączyło niegdyś koszary na Biskupiej Górce z fosą, otaczającą Stare Przedmieście.

Okładka książki
Prezent dla Ciebie

Przeczytaj darmowy rozdział mojej książki!

Zastanawiasz się, czy ta książka jest dla Ciebie? Przeczytaj jeden rozdział zupełnie za darmo i przekonaj się, że nic nie jest tym, czym się wydaje.

📥 Przeczytaj darmowy rozdział

No cóż, przy takim przejściu to już można popuścić wodze literackiej fantazji! A może wiecie coś ciekawego na jego temat?

Ja na wieczornym spacerze oczywiście wejścia do tegoż przejścia nie szukałam, aż tak nie chciałam nadwyrężać mojego Anioła Stróża, ale zapuściłam się na chwilę w nieco w bardziej zadrzewione miejsca Biskupiej Górki.

Te same kocie łby, schody, dające długie cienie uliczne latarnie, pusta ławeczka, pochylające się nade mną, niczym tajemnicze postacie, nocne kształty drzew – gdyby nie dochodzące z dość bliska odgłosy samochodów i pociągów, pomyślałabym, że jestem co najwyżej w początkach XIX wieku.

Tylko że wtedy przechadzająca się samotnie w ciemnościach kobieta nie cieszyłaby się reputacją wędrowca ?. Pewnie w ogóle nie cieszyłaby się reputacją.

Co o tym sądzisz?

Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!

👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!

Jestem pisarką, podróżnikiem, wędrowcem, pasjonatką przyrody i historii medycyny. Opowiadam historie zakorzenione w świecie natury i dawnych księgach. W swoich opowieściach łączę to, co realne, z tym, co symboliczne. Między krokiem a oddechem rodzą się moje opowieści. Niech wędrują one z Tobą.

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
marcin
marcin
5 lata temu

Zrobilo mi sie troche szkoda Twojego Aniola Stroza i przypomnialem sobie o gwizdkach odstraszajacych psy .Zreszta nie tylko gwizdki , alarmy osobiste mozna sobie nabyc i ulzyc zszarganym nerwom tego jegomoscia .

darek
darek
5 lata temu

Witam. Tak tylko dla ścisłości Zaroślak nie należy do Oruni. Sąsiadije z Biskupią Górką i nieco z Chełmem ale do Oruni jest jeszcze kawałek drogi. Pozdrawiam:)