Z ciemnej bramy biły delikatnie mieniące się kolorami strużki światła. Zupełnie, jakby chylące się ku zachodowi Słońce, wybrało sobie drogę przez pryzmat. Zajrzałam. Moim oczom ukazał się pokawałkowany lustrzany świat łódzkiego podwórka. Niezwykły Pasaż Róży.

Kamienica, której podwórko przekształcono w tzw. Pasaż Róży, mieści się w Łodzi przy Piotrkowskiej 3. Wybudowana została w 1853 roku i początkowo znajdował się w niej pierwszy łódzki hotel – Hotel de Pologne, czyli Hotel Polski. Ma on swoją niezwykłą historię, ale dziś od razu przejdziemy do roku 2013.

Hotelu w tym miejscu już dawno nie ma, są za to małe mieszkania oraz jest smutne i ciemne podwórko-studnia. I to właśnie ono staje się materią dla realizacji artystycznej wizji Joanny Rajkowskiej – autorki projektów publicznych, filmów i instalacji realizowanych w przestrzeni miejskiej.

Rajkowska postanawia zmierzyć się z “ciemną materią” i rozświetlić ją, pokrywając ściany kamienicy (wraz z wszystkimi ich detalami), złożonymi w mozaikę kawałkami luster, a podwórko zamienić w pasaż, robiąc przejście z Piotrkowskiej do Zachodniej.

Prace były trudne, trwały dwa lata i wymagały ułożenia wielu tysięcy różnej wielkości kawałków lustrzanego szkła. Kwadraty i prostokąty, romby, prostopadłościany i trójkąty oraz wszelkie inne, nieregularnego kształtu kawałki luster o różnej wielkości pokryły szczelnie fasadę budynku.

Pomysł ten nie wziął się znikąd. Kryje się za nim osobista historia artystki. Gdy jej córeczka, Róża, od której imienia pochodzi nazwa pasażu, miała kilka miesięcy, jej świat rozpadł się na kawałki. Dziewczynka straciła wzrok i wykryto u niej nowotwór oka – retinoblastomę.

I to właśnie widzenie, gdy jego utrata sprowadza świat do ciemności, stał się dla artystki inspiracją. Swoje emocje, związane z doświadczeniem choroby dziecka, zamknęła ona w lustrach.

Patrzenie, jako proces, jest tu punktem odniesienia, ale również źródłem namysłu i obiektem fascynacji. Co więcej, widzenie, jako część tego procesu zostaje sprowadzone do niemal fizjologicznego fenomenu odbioru obrazu. Intencją artystki jest zatrzymanie widza na poziomie oczarowania samą Możliwością Widzenia. Architektoniczna skóra, jaką obrosły oficyny przy Hotelu Polskiego to nic innego jak siatkówka, światłoczuły instrument, w jaką wyposażone są oczy. Fakt, że przesunięcie się o milimetr generuje zupełnie inne odbicie w lustrzanej mozaice, relatywizuje pojęcie obrazu, sprawia, że oczywistym staje się fakt naszej zależności od możliwości oka, punktu odniesienia, możliwej perspektywy.Rajkowska, Pasaż Róży

Na szczęście historia ta ma swoje podwójnie dobre zakończenie.

Ciemne podwórko, łapiąc światło w niezliczone lustra, zyskało blask, jakby przejrzało na oczy. I tak samo stało się Różą. Leczenie przyniosło efekt – dziewczynka odzyskała wzrok.

Pamiętając o tej historii, zajrzyjmy do Pasażu Róży. Przejrzyjmy się w kawałkach luster, by zobaczyć się w innym świetle.

Dla mnie szczególnie pięknie jest tam przy słonecznej pogodzie i wtedy, gdy Słońce zagląda od zachodu. Tak jak na zdjęciach poniżej. Czyż nie jest magicznie?

A Twoje podwórko, jaką kryje historię? Otwórz oczy, dostrzeż ją i podziel się tym.

Pasaż Róży, Łódź, Piotrkowska 3, kwiecień 2020

 

Wędruję i piszę. Wędruję, bo każdy czas jest dobry, by wyruszyć w świat. Piszę, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tomek
Tomek
4 miesięcy temu

Cudnie to wygląda. Nawet nie spodziewałem się, że w Łodzi mogą być takie fajne miejsca.