W ostatnią niedzielę wróciłam w miejsce, które kiedyś było stałym teren moich wędrówek i do którego czułam przywiązanie. A jednak nie byłam tam od wiosny.

Niby nie było czasu, niby inne miejsca przyciągały mnie ku sobie, niby się nie składało. Niby. Ale to tylko wymówki. Problemem bowiem – paradoksalnie – jest owo przywiązanie.

Wystawione na próbę nadchodzących w tym miejscu nieodwracalnych zmian, wystraszyło się ich, ale bardziej wystraszyło się siebie – że tak bardzo będzie tęsknić za tym, co było, iż w nowym będzie widzieć tylko to, co złe, aż wreszcie zamieni się w znienawidzenie.

Ale przecież nienawiść jak uczucie jest mi w zasadzie obce. Kiedyś zastanawiałam się dlaczego. I o mało nie zeszłam na manowce pychy, że pewnie dlatego, iż jestem dobrym człowiekiem, bo jakie to piękne i wzniosłe nie czuć nienawiści, tylko miłość.

No właśnie, miłość, ta w szerokim tego słowa znaczeniu, będąca wyrazem bezwarunkowego otwarcia się na coś lub na kogoś. Z nią też mam problem. Nie potrafię się w niej zatracić, utonąć, poddać, pozwolić, by przeniknęła mnie całą. Trzymam ją na dystans, a jej ekwiwalentem u mnie jest przywiązanie. W rzeczywistości jest to skaza, bo jakaś część mnie jest zawsze niespełniona.

Zapewne nie wzięło się to znikąd. I zapewne źródeł tej skazy można by szukać w doświadczeniach dzieciństwa. To wówczas wykształciłam w sobie mechanizm obronny – dystans do rzeczywistości, uczuć, emocji i panowanie nad nimi, kontrolę, trzymanie ich w ryzach rozumu.

A czasem po prostu trzeba dać się ponieść, bo tylko wtedy można doświadczyć prawdziwego siebie, tego od podszewki, doświadczyć swojego obszaru wolności i swoich granic. Tych realnych, a nie wyimaginowanych. I tylko wtedy można doświadczyć drugiego człowieka – prawdy o nim i prawdy o sobie w całej pełni.

Chcę tego. Uczę się tego i moim nauczycielem jest Natura.














Powyżej to mój dąb, tak, czuję do niego przywiązanie, szczególnie po cudownym filmie „Serce dębu„. W tym roku mój dąb nie obrodził w żołędzie, martwię się, czy będą tam nadal przychodzić sójki w takich ilościach, jak ostatnio. Zobaczymy…

Wędruję, piszę i fotografuję, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek, gdyż każdy czas jest dobry, aby ruszyć w świat. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest

3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tadeusz
Tadeusz
7 miesięcy temu

Czasem przywiązanie staje sie więzieniem.

Naturalna
Naturalna
5 miesięcy temu

„tak bardzo będzie tęsknić za tym, co było, iż w nowym będzie widzieć tylko to, co złe, aż wreszcie zamieni się w znienawidzenie.” W punkt. Jakby o mnie. To skomplikowana historia z przeprowadzką w tle. Jeśli chodzi o nienawiść to podczas jej odczuwania aktywują się te same obszary w mózgu, co podczas miłości. Uwielbiam Twoje wpisy Filovero. Dziś nadrobiłam kilka. Mam nadzieję że przed świętami też coś napiszesz. Czekam 💚

Last edited 5 miesięcy temu by Naturalna