Zaczęła się przeprowadzka. Powoli obejmuję w emocjonalne posiadanie moją nową przestrzeń i zaczynam nazywać ją domem.

Domem w znaczeniu nie tylko jako budynek, ale domem mojego serca, ciała i duszy. Moją enklawą, schronieniem, moim światem. Bezpiecznym, przytulnym, swojskim. Moim.

Ten proces zaczął się już jakiś czas temu, chyba wtedy, gdy po raz pierwszy rozpaliłam ogień w kominku i poczułam jego ciepło, zobaczyłam wesoły taniec płomieni i ich blask.

Ten proces nie zakończy się też z wniesieniem ostatnich mebli czy powieszeniem zasłon.

Udomawianie mojej enklawy będzie trwało jeszcze długo. I tak właśnie ma być.

Muszę wydeptać w moim domku swoje ścieżki, one muszą się oswoić z moimi stopami. Ściany muszą nasączyć się moim oddechem, ja muszę dotknąć powietrza w każdym kącie.

Mój dom i ja będziemy się przenikać. Nabierać do siebie zaufania, chronić się i żyć.

Przeprowadzka to dopiero początek tej pięknej, wspólnej drogi nowego życia.

Kocham to miejsce. Kocham mój dom.







 

Jestem pisarką, lekarzem i wędrowcem. Słowem i obrazem opowiadam historie zakorzenione w świecie przyrody i dawnych księgach, szukając w nich tego samego: ludzkiego doświadczenia, pamięci i sensu. Moimi przewodnikami są szepty starych drzew, zapach ziemi i echo dawnych czasów, ukryte w ciszy dróg i bezdroży.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów