Równo, jak pod linijkę, przycięte krzewy wokół bloku, choć spełniają warunek osiedlowej estetyki opartej na porządku, w pierwszym odruchu nie wzbudziły mojego zainteresowania.

Zdecydowanie wolę niepoukładaną przyrodę, jej dzikość, gdzie każda gałązka może być zaskoczeniem.

Gdy jednak przyjrzałam się bliżej przez obiektyw aparatu okołoblokowym krzewom, zauważyłam, że choć przycięte, to i z nich coś “wystaje”, coś “idzie pod prąd” wbrew zamiarom sekatora, ale za to zgodnie z naturą.

Bo nie wszystko da się przyciąć raz na zawsze i wyrównać, wcześniej czy później zawsze coś odbije w bok, w górę, ponad przewodnią linię. A wówczas się rozwinie i wystrzeli pełnią życia.

Tak jak te soczyście zielone pąki.


Tym wpisem rozpoczynam cykl króciutkich tekstów pt. Chwile. W zamiarze będą one refleksją nad tym, co nas otacza, a w rzeczy samej refleksją nad życiem, które z chwil się składa. Serdecznie Was pozdrawiam 😊

Wędruję i piszę. Wędruję, bo każdy czas jest dobry, by wyruszyć w świat. Piszę, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tadek
Tadek
11 dni temu

Przycinanie wzmacnia.