Równo, jak pod linijkę, przycięte krzewy wokół bloku, choć spełniają warunek osiedlowej estetyki opartej na porządku, w pierwszym odruchu nie wzbudziły mojego zainteresowania.

Zdecydowanie wolę niepoukładaną przyrodę, jej dzikość, gdzie każda gałązka może być zaskoczeniem.

Gdy jednak przyjrzałam się bliżej przez obiektyw aparatu okołoblokowym krzewom, zauważyłam, że choć przycięte, to i z nich coś „wystaje”, coś „idzie pod prąd” wbrew zamiarom sekatora, ale za to zgodnie z naturą.

Bo nie wszystko da się przyciąć raz na zawsze i wyrównać, wcześniej czy później zawsze coś odbije w bok, w górę, ponad przewodnią linię. A wówczas się rozwinie i wystrzeli pełnią życia.

Tak jak te soczyście zielone pąki.


Tym wpisem rozpoczynam cykl króciutkich tekstów pt. Chwile. W zamiarze będą one refleksją nad tym, co nas otacza, a w rzeczy samej refleksją nad życiem, które z chwil się składa. Serdecznie Was pozdrawiam ?

Jestem pisarką, podróżnikiem, wędrowcem, pasjonatką przyrody i historii medycyny. Opowiadam historie zakorzenione w świecie natury i dawnych księgach. W swoich opowieściach łączę to, co realne, z tym, co symboliczne. Między krokiem a oddechem rodzą się moje opowieści. Niech wędrują one z Tobą.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Tadek
Tadek
5 lata temu

Przycinanie wzmacnia.