Choć ostatnio trudne sprawy zajmują moje myśli i czas, nie wytrzymałam w domu i poszłam do lasu.
Usiadłam sobie pod dębem (moim, bo odwiedzam go od pewnego czasu), popatrzyłam w górę na pochylającą się nade mną koronę potężnego drzewa i błękitne, zimowe niebo i pomyślałam, że jestem taka malutka, więc i moje problemy są maleńkie. I przeminą, jak wszystko, tylko że w swoim czasie.
Siedziałam tak pod tym dębem w ciszy dobrą godzinę i poczułam spokój. I wdzięczność. Za każdą taką chwilę.
Co o tym sądzisz?
Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!
👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!