Są złote zachody i różowe wschody, a gdy do tego dojdą chmury, przez które próbuje przebić się poranne słońce, otrzymujemy malowniczą paletę różowo-niebieskich barw.

Tak było dziś. Poszłam na plażę tuż przed czwartą na wschód słońca, by w ten sposób przywitać dzień moich urodzin 😊. Chciałam spędzić ten poranek wyjątkowo.

Było więc morze, zupełnie pusta plaża i kawa z miodem z termosu. I spokój. Choć chmury zasłaniały niebo, to jednak udało się słońcu przebić przez ich warstwę choć na chwilę, by pokazać swoje różowe oblicze.

Było cudnie…







Wypiłam kawę, pochodziłam po brzegu w morskiej wodzie, a potem poszłam na klif i posłuchałam swoich kilku piosenek.



Świętowanie urodzin zaczęłam już wczoraj o zachodzie. Także na plaży. Siedząc na leżaku z drinkiem, który nazwałam „45 minut do zachodu”.



I podziwiałam zachód słońca. I też było cudnie 😊








A tu wszystkie moje PIOSENKI. Życzę Ci miłego dnia, a sobie pięknych urodzin 😍

Jestem pisarką, podróżnikiem, wędrowcem, pasjonatką przyrody i historii medycyny. Opowiadam historie zakorzenione w świecie natury i dawnych księgach. W swoich opowieściach łączę to, co realne, z tym, co symboliczne. Między krokiem a oddechem rodzą się moje opowieści. Niech wędrują one z Tobą.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów