468. To liczba dnia. Dzisiejszego dnia. Tyle wpisów mam na tym blogu. W każdym z nich jest kawałek mojego serca i mojej duszy. Kawałek mnie.
Blog prowadzę od 2020 roku, początek pandemii, jak na ironię, stał się też początkiem moich wędrówek i zainteresowania fotografią przyrody.
Mój blog pierwotnie dotyczył tylko, albo aż, tych tematów: przyrody, wędrówek, lasu, podróży. Dzieliłam się też swoimi tekstami literackimi. Świadomie jednak unikałam tematów medycznych. Nie bardzo widziałam dla nich przestrzeń na blogu o wędrówkach.
Ale to się zmieniło.
Od lat kocham historię medycyny. Przez 10 lat prowadziłam z tego przedmiotu wykłady na uczelni, pisałam prace naukowe i obroniłam doktorat z historii psychiatrii łódzkiej. Pisałam też teksty do gazet. A jednak wciąż nie było dla tego tematu miejsca na moim blogu o wędrówkach.
I wreszcie to się zmieniło, gdyż historia medycyny, dawnych praktyk leczniczych, a od niedawna także historia trucizn naturalnych są memu sercu bardzo bliskie. I już wiem, że idealnie jednak łączą się z opowieściami wędrownymi.
Bo od lat wędruję nie tylko po szlakach, drogach i bezdrożach, ale też po dawnych księgach i kartach archiwów, szukając tu i tu tego samego: tajemnicy i jej wyjaśnienia.
I wiem też, że nie sam cel jest najważniejszy, ale droga, jaką się przebywa. Moja droga na blogu na dziś liczy 468 tekstów-przystanków.
Dziękuję tym, którzy mi w tym towarzyszą, czytając teksty. Bierzcie z nich jak najwięcej dla siebie. Bo piszę je także dla Was i z myślą o Was, Drodzy Czytelnicy.
Zaglądaj do mnie, nawet na chwilę, i wracaj. Po więcej.
PS. Abyście się nie pogubili na ścieżkach mojego bloga, pracuję na nowym uporządkowaniem treści. Trochę do potrwa. Bo jednak jest trochę tych wpisów: 468!
![]()
Gratulacje! Piękny wynik i blog piękny 🙂
Dziękuję 😊