Dawno temu, za górami, za lasami… – tak zaczynały się kiedyś bajki, które zwykle kończyły się: a potem żyli długo i szczęśliwie. Niestety, o takim zakończeniu prawdziwej historii swojego życia nie mógł marzyć Rada Maric, 20-letni mieszkaniec Novisadu, małej miejscowości koło Belgradu.

A było to 80 lat temu. Maric, zanim spotkał na swej drodze belgradzkiego lekarza dr Uzelaca, był okazem młodzieńczej tężyzny i zdrowia. Miał matkę, ojca, narzeczoną i marzył o lepszym życiu. Niestety, ten prosty chłopak z ludu nie miał pracy, od dłuższego czasu szukał jej bezskutecznie, coraz bardziej popadając w biedę.

Czy to trudne położenie, czy brak wiedzy, a pewnie jedno i drugie sprawiły, że gdy dostał od Uzelaca propozycję zarobienia 3000 dinarów zgodził się bez wahania. Sprawa wydała się prosta, za te pieniądze miał oddać „tylko” swoje… jądra.

W tym samym czasie w Belgradzie żył inny człowiek, mocno starszy pan, ale bardzo bogaty, który nie tylko, że nie chciał rozstawać się z życiem, ale też te lata, co mu zostały, chciał przeżyć w… młodości. Ale jak to uczynić, skoro bezpowrotnie minęła? A jednak, nie! Pojawiła się nadzieja!

Na iście szatański, a w zasadzie faustowski pomysł wpadł wspomniany dr Uzelac, który zaproponował, że dokona przeszczepu jąder młodzieńca bogatemu starszemu panu. Oczywiście za sowite wynagrodzenie dla siebie i te trzy tysiące dinarów dla chłopaka. I tak też uczynił.

Nieświadomy następstw Maric, nie powiedziawszy nikomu, poddał się namowom doktora. Obie operacje, pobrania jąder i ich wszczepienia, odbyły się tego samego dnia w jednej z belgradzkich prywatnych klinik. Tuż po zabiegu u Marica wystąpiły komplikacje. Czy to znaczna utrata krwi, czy niewłaściwe znieczulenie spowodowały, że przez wiele godzin chłopak był nieprzytomny. Wyszedł z tego, a jako rekompensatę otrzymał jeszcze 1000 dinarów.

Ale na tym jego kłopoty się nie zakończyły, a w zasadzie dopiero zaczęły. Tryskający przed operacją młodością i zdrowiem Maric, w kilka dni po zabiegu nie dość, że osiwiał, to zaczął skarżyć się na dotkliwe bóle głowy, zmęczenie, apatię, wręcz niechęć do życia.

Ta nagła zmiana w wyglądzie i zachowaniu chłopaka zwróciła uwagę matki, nie ojca, nie narzeczonej, ale matki, która zaczęła dochodzić prawdy. I gdy okazało się, że przyczyną nieszczęścia jej syna jest dr Uzelac, oddała sprawę do sądu. Lekarz natychmiast został aresztowany.

Okładka książki
Prezent dla Ciebie

Przeczytaj darmowy rozdział mojej książki!

Zastanawiasz się, czy ta książka jest dla Ciebie? Przeczytaj jeden rozdział zupełnie za darmo i przekonaj się, że nic nie jest tym, czym się wydaje.

📥 Przeczytaj darmowy rozdział

Taki sam los spotkał bogatego starszego pana – niedoszłego młodzieńca. Choć, jak twierdzili lekarze, operacja się udała i starszy pan czuł się rzeczywiście trochę młodziej. Sprawą tą żyła wówczas cała Jugosławia. I nie tylko. Rozpisywały się o niej wszystkie europejskie gazety. Problem, przed którym stanął belgradzki sąd, był bowiem nadzwyczajny – po raz pierwszy w historii musiano zawyrokować w sprawie tak ważnej, jak odsprzedanie młodości.

Skąd pomysł?

Ale jak dr Uzelac wpadł na pomysł zabiegu przeszczepu jader, jako antidotum na starość, można rzecz – pomysł cudownego eliksiru, mającego przywrócić utracone lata rześkości i wigoru? Czerpał on pełnymi garściami z doświadczeń Sergieja Woronowa (1866-1951) – francuskiego chirurga rosyjskiego pochodzenia, który na początku lat 20. XX w. opisał metodę przeszczepu małpich jąder mężczyznom. W celu oczywiście wiadomym – odmłodzenia.

Woronow, który po wyemigrowaniu z Rosji do Francji zaczął nazywać się Serge Voronoff, odwracaniem skutków starzenia się interesował się od początku swojej kariery. Impulsem były m.in. XIX-wieczne badania francuskiego fizjologa C. E. Brown-Séquarda nad gruczołami dokrewnymi.

Swoisty renesans przeżywały też marzenia o wiecznej młodości, znane ludziom nie tylko w odrodzeniu, ale i starożytności. Ale jak nigdy przedtem postęp w medycynie, jaki miał miejsce na przełomie XIX i XX w., dawał nadzieję na ich ziszczenie się. I jeszcze bardziej pobudzał wyobraźnię. A tej Woronowowi nie brakowało.

Swoje badania prowadził początkowo na zwierzętach. Ponieważ przeszczep jąder ludzkich nie wchodził jeszcze w grę, Woronow szukał dawców dla pragnących młodości staruszków wśród zwierząt. Doszedł do wniosku, że najbliższe człowiekowi są małpy, rozwijając metodę przeszczepów międzygatunkowych.

Opierając się na wiedzy, że gruczoły płciowe wydzielają hormon, który determinuje aktywność płciową, a podany osobnikom ze zmniejszonym jego wydzielaniem przywraca utracony wigor, opracował metodę wszczepienia tkanki jąder tak, by zachowywały zdolność do produkcji hormonu. Polegała ona na pobraniu od szympansa lub pawiana jąder, pocięciu ich na plasterki i wszczepieniu w jądra biorcy.

Woronow prowadził badania w swoim laboratorium przy Collège de France, razem z żoną, Evelyn Voronoff, asystentką w tymże laboratorium. Pierwszy oficjalny przeczep Woronow wykonał 12 lipca 1920 roku. Pacjentem był 65-letni angielski milioner, którego tożsamości nie ujawniono. Operacja udała się, a trzy miesiące później rzeczony Anglik, ponoć wcześniej w nienajlepszej kondycji, wziął udział w wyprawie na Mont Blanc. I przeżył.

cdn.

Co o tym sądzisz?

Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!

👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!

Jestem pisarką, podróżnikiem, wędrowcem, pasjonatką przyrody i historii medycyny. Opowiadam historie zakorzenione w świecie natury i dawnych księgach. W swoich opowieściach łączę to, co realne, z tym, co symboliczne. Między krokiem a oddechem rodzą się moje opowieści. Niech wędrują one z Tobą.