Wyjechałam wczoraj pociągiem z Łodzi, cztery przesiadki, osiemnaście godzin w podróży i jestem. Kopenhaga.

To od stolicy Danii postanowiłam zacząć swój podróżniczo-reporterski projekt „Stolice Europy – pociąg do historii medycyny„. I przyznam, że wcale tak miało nie być. Pierwsza miała być Praga.

A jednak plany sobie, a przypadki sobie. I dobrze się stało, że pierwsza do odkrywania tajemnic dawnej medycyny i jej śladów będzie Kopenhaga.

To tu, jak się przekonacie, spotykają się jak w soczewce, przeciwieństwa. Będziemy stopniowo je razem przez te dni odkrywać. Zaczniemy już jutro z samego rana.

Dziś natomiast, na fali mojej podróży, chcę Ci jeszcze wyjaśnić, o co w ogóle  chodzi z tym moim pociągiem do historii medycyny i stolicami Europy?

Najkrócej – chodzi o dwuznaczność, a jednocześnie o konkretnie zarysowany projekt. Pociąg nie jest w nim wyłącznie środkiem transportu ani pasją do czegoś.

Ten dwuznaczny „pociąg” łączy medyczne stolice Europy tak, jak kiedyś łączyły je wędrujące idee, książki, studenci i lekarze.

Cofnijmy się na chwilę do XIX wieku – wieku ważnych przełomów w medycynie i rozwoju kolei. Lekarz był wówczas często podróżnikiem, ale niekoniecznie turystą. Podróżował za wiedzą.

Mógł wtedy uczyć się w Wiedniu, pojechać do Berlina, odwiedzić Paryż i wrócić do własnego kraju z nowym sposobem myślenia. Istniał wręcz rodzaj europejskiego „medical grand tour”.

Co ciekawe, dziewiętnastowieczne europejskie metropolie przyciągały nie tylko lekarzy z Europy, ale także lekarzy północnoamerykańskich, a nawet studentów medycyny rządnych wiedzy i kontaktów z medycznymi autorytetami.

I tak sobie myślę, że mój projekt można umieścić w bardzo starej tradycji podróży medycznej, ale ją nieco odwrócić. Dawniej lekarz wsiadał do pociągu, jechał i myślał: „Zobaczę, czego dziś uczą w Wiedniu, Berlinie, Kopenhadze”.

Ja wsiadam do pociągu ponad sto lat później i pytam: „Co zostało z tego w tych miejscach? Co tamta medycyna zrobiła z naszym sposobem myślenia o człowieku?”

Oni jechali po widzę medyczną, ja jadę po reportaż o tamtych miejscach i czasach. Przyznam – dobrze mi z tym, że mam taki punt zaczepienia w przeszłości.

A teraz czas odpocząć, by jutro ruszyć w miasto i odkrywać ślady tejże przeszłości.


Pociąg do historii medycyny. Kopenhaga


 

Co o tym sądzisz?

Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!

👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!

Jestem pisarką, podróżnikiem, wędrowcem, pasjonatką przyrody i historii medycyny. Opowiadam historie zakorzenione w świecie natury i dawnych księgach. W swoich opowieściach łączę to, co realne, z tym, co symboliczne. Między krokiem a oddechem rodzą się moje opowieści. Niech wędrują one z Tobą.