Jest noc. Patrzę w gwiazdy. Już sierpień przeminął w połowie. Szkoda, bo pod wieloma względami to mój ukochany miesiąc. A zaczęło się w dzieciństwie.
Sierpień spędzałam zwykle u babci na wsi. I już wtedy lubiłam nocne eskapady. Podczas jednej z nich wybrałam się na łąkę. Noc była bezchmurna, bezksiężycowa, czarna, gdyż ciemności nie zakłócały żadne światła miasta.
Położyłam się na tej łące i zaczęłam się wpatrywać w gwiazdy. Najpierw widziałam tylko kilka z nich, ale potem, gdy wzrok przyzwyczaił się do ciemności, zobaczyłam kosmos. Otulał mnie całą, już nie byłam na łące, ale dryfowałam w tej kosmicznej przestrzeni między gwiazdami. Czułam, że mam je na wyciągnięcie ręki. Że jestem jedną z nich.
Od tamtej pory nocne, sierpniowe niebo zawsze jest mi bliskie. I nadal lubię leżeć na trawie, patrzeć w czerń nocy i na połyskujące gwiazdy. Jest ich tak wiele i są tak blisko! Wyciągam wówczas rękę, by dosięgnąć którąś z nich. Ale nic z tego.
Bo jednak dzielą mnie od nich tysiące lat świetlnych. I gdy ja patrzę na nie, być może którejś z nich już nie ma. Jej ostatnie światło nadal może przemierzać przestrzeń, nieświadome, że źródło, z którego wyruszyło, dawno zgasło. Na nocnym firmamencie zostawiło jednak gwiezdny ślad.
To światło, wysłane przez gwiazdy w kosmiczną przestrzeń, jest jak echo. Ono też kiedyś przeminie. Jeśli więc spojrzysz nocą w sierpniowe niebo, pamiętaj, że żadnej gwiazdy nie widzisz taką, jaka ona jest.
Jakie więc naprawdę są gwiazdy? Jak Ty je postrzegasz? Bo ja wciąż noszę w sobie obraz nieba, jakie tamtej nocy, gdy miałam kilkanaście lat, odcisnęło we mnie ślad.
![]()
![]()
![]()
Co o tym sądzisz?
Chcesz podzielić się swoimi wrażeniami, zadać pytanie lub podyskutować o tym temacie? Przenieśmy naszą rozmowę na Facebooka!
👉 Dołącz do dyskusji pod tym postem na Facebooku – to tam codziennie rozmawiamy i wymieniamy się doświadczeniami. Do zobaczenia w komentarzach!