Proste, pochylone, strzeliste, powykręcane, rozłożyste, nagie, obsypane liściem, zakorzenione głęboko w ziemi, gałęziami sięgające chmur. Powalone. Drzewa. Małe, duże, młode, stare – każde wyjątkowe.
Drzewa. Bez nich nie wyobrażam sobie krajobrazu. Bez nich nie ma lasu – tej magicznej enklawy żyjącej własnym, tajemnym życiem.
Czasem boję się, że doczekam czasów, gdy lasy – te rozległe, żywe, pamiętające w pniach drzew słońce i deszcz sprzed wieków – przestaną istnieć. Zostaną zaledwie wysepki samotnych drzew, odciętych od swojej macierzy.
Zawsze napawa mnie smutkiem widok ściętych drzew, choć rozumiem też, że wiele lasów to po prostu gospodarcze uprawy. A jednak w masowej wycince jest coś tragicznego: „Jeszcze wczoraj takie dumne, połamane leżą smutne, swe korony dziś wtulając w dywan mchu, co zakrywa im nieznany ziemi chłód” – brzmią słowa wiersza „Huragan”.
Napisałam go już dawno. W czasie, gdy sama doświadczałam zmian w życiu, które mnie „ścięły”. Odrosłam. Zmieniłam się. Wyrósł we mnie nowy las.
Kilka dni temu wróciłam do tego wiersza, by „ubrać go” w muzykę i zdjęcia. Już tylko dla samych drzew. I pamięci o nich: „Jeszcze wczoraj pięły w górę się ku niebu, niczym ptak, na zielonych skrzydłach liści i dawały światu znak, że są takie nieśmiertelne i wiek wieków będą stać” – brzmi kolejny wers wiersza.
Czy to rzeczywiście tylko o drzewach?
„Drzewa, drzewa, drzewa, były tutaj, dziś ich nie ma, nie ma…” – zupełnie jak człowiek.
A oto moja nowa piosenka pt. „Jeszcze wczoraj takie dumne„, która powstała na kanwie wiersza „Huragan” z tomiku ŻYCIE NIEDOKOŃCZONE. Muzyka i śpiew – SUNO, zdjęcia i tekst mój.
Posłuchaj! (kliknij w zdjęcie)
Piękne!