Pobierowo – nadmorska miejscowość Pomorza Zachodniego – przygotowuje się do sezonu. Plaże są jeszcze puste, ale główna ulica kurortu – Grunwaldzka – już tętni życiem, kolorami i zapachem.
Stragany z pamiątkami kuszą feerią barw, które przyćmiewają kiczowatość większości z nich. Ale w tym rzecz – nie ma pobytu nad morzem bez świecidełek, słomkowych kapeluszy, które i tak mało kto już nosi, czy kolejnego magnesu z widoczkiem na morze na lodówkę, choć i tak nie zostanie przypięty, bo lodówka w zabudowie.
Takie sklepy rządzą się jednak swoimi prawami – sprzedają to, co bezużyteczne, ale sprawiają chwilową przyjemność, a potem kłopot, gdy te wszystkie różowe syrenki, latarnie morskie, kamyki, breloczki i inne drobiazgi zajmują w domu kolejną szufladę pełną nadmorskich pamiątek.
A jednak czasem, gdy taką szufladę otworzy się po latach, zakręci się łezka w oku, gdy on weźmie w pomarszczoną dłoń zakurzoną buteleczkę z bursztynem i powie czule do niej: a pamiętasz jak byliśmy razem nad morzem w Pobierowie? A ona spojrzy na niego wypłowiałymi oczami, które na chwilę zaiskrzą się jak dawniej. Jak wtedy, gdy byli młodzi, piękni i spragnieni spacerów po pobierowskiej plaży.
Tak, takie pamiątki są jak listy z przeszłości niesione morską bryzą i słonym zapachem wiatru.
Ach, te zapachy! One także, poza kolorami, już w Pobierowie rozkwitają. Gdzie się nie spojrzy albo gdzie się nie pociągnie nosem, to czuć: kawiarnie, bary, kafejki, restauracje, smażalnie, lodziarnie. Kawa, owoce, ryby, słodkie, ostre – wszystko się miesza, przyciąga, drażni kubki smakowe, pobudza ślinianki i odkłada na biodrach.
Tak, nigdzie bardziej niż w nadmorskich kurortach nie widać fenomenu zamiany siły nabywczej pieniądza na masę ciała. Kosztowny to proces, ale jakże przyjemny. Pobyt nad morzem bez smażonej ryby czy gofra z bitą śmietaną i owocami się nie liczy. Liczą się za to kilogramy – także pamiątka po nadmorskich wojażach.
Dla uspokojenia wyrzutów sumienia turysta ma jednak cudowne lekarstwo – plażę i morze. Jego szum zagłusza wszelkie niepokoje o stan portfela i nadmiar ciała. Bo wie, że wróci do domu z czymś jeszcze – zapasem jodu i bagażem wspomnień. Jedno i drugie jest jak zdrowotny plaster na męczącą codzienność.
Niech żyje urlop nad morzem dający szufladę pełną wspomnień po latach. Niech rozkwitają kolory, zapachy i Pobierowo!
Ulica Grunwaldzka, Pobierowo
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Plaża i morze w Pobierowie
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Pa. Jestem właśnie w Pobierowie i przez kilka dni będę Cię „męczyć” 😜 tekstami z cyklu „Nadmorskie Klimaty”, jakie publikuję od kilku lat z wyjazdów nad morze – przed albo po sezonie. Np. w ubiegłym roku byłam w Świnoujściu, dwa lata temu w cudownych Kątach Rybackich.