Kilka tygodni temu wysiałam w swoim ogrodzie maki. Nie wzeszły. A potem poszłam na wędrówkę i natrafiłam na makowe pole.
Maki, poprzetykane chabrami i trawą, kołysały się sennie na wietrze, rozlewając dywanem czerwieni. Jeszcze rok temu ich tu nie było, a teraz są. Same z siebie. Bez siania.
Patrzyłam na to czerwone pole i przypomniałam sobie, że w moim ogrodzie nie wykiełkował ani jeden mak Moje starania, by mieć choć namiastkę makowego pola spełzły na niczym. Nasiona zapewne obumarły – pomyślałam. Zbyt sucho? Zła ziemia? A może nie ten czas?
A potem znalazłam informację: nasiona maku potrafią przetrwać w ziemi wiele lat, nie tracąc przy tym zdolności do kiełkowania. Zachowują one tzw. żywotność w glebie i czekają na odpowiednie warunki np. wzruszenie ziemi i dostęp światła.
Może więc moje nasiona maku zakopałam zbyt głęboko w ziemi i zapadły w długotrwały sen? Może maki wykiełkują nawet po latach, gdy tylko zostaną wyciągnięte na powierzchnię? Dało mi to nadzieję, że pewnego lata spojrzę w miejsce, gdzie siałam, i zobaczę maleńkie pole maków.
Ich czerwone sukienki będą tańczyć na wietrze, ciesząc się tą krótką chwilą. A gdy kwiaty ich przekwitną i zawiążą się makówki, pozwolę im dojrzeć. I wysieją się ziarna maku.
Tak po prostu, same z siebie.
Kiedy tylko przyjdzie ich czas.
A może posłuchasz mojej piosenki pt. Maki?
![]()
![]()
![]()
Piekine foty i piękna piosenka.
Maki kojarzą mi się z snem i jakąś bajką, ale nie pamietam tytułu.