Podtopienia na polach i łąkach po deszczowej i nad wyraz łagodnej zimie. Tak zaczynał się marzec 1863 roku. Miejsce? Okolice wsi Jawor w parafii Wygiełzów. Trwa powstanie styczniowe.
Oddział powstańczy dowodzony przez Józefa Oxińskiego próbuje wydostać się z „niebezpiecznej okolicy” między Sieradzem a Wieluniem. Po przejściu przez Wartę zostaje dogoniony przez siły rosyjskie dowodzone przez majora Pisanko, złożone z ok. „półsetki” kozaków i 83 strzelców.
Na linii odwrotu powstańców znajduje się grząski, bagnisty teren, co grozi odcięciem odwrotu. Oxiński rozkazuje swojej szczupłej jeździe – zaledwie 7 koni – wykonać szarżę, która odpycha kozaków i umożliwia odwrót. W potyczce brali też udział udział chłopi, których jedyna bronią były kosy postawione na sztorc.
Straty powstańcze w tej potyczce pod Jaworem, która miała miejsce 3 marca 1863 roku, wyniosły 13 zabitych i rannych. Ofiary zostały pochowane w zbiorowej mogile na cmentarzu w Wygiełzowie. „BRATNIA MOGIŁA POWSTAŃCÓW STYCZNIOWYCH POLEGŁYCH W WALCE Z MOSKALAMI W 1863 ROKU” – informuje nagrobna inskrypcja.
Kilka kilometrów dalej, w lasach, w okolicy wsi Patoki jest też krzyż upamiętniający powstańcze walki z 1863 roku. To zaledwie pół godziny piechotą od miejsca, gdzie mieszkam. Często tamtędy przechodzę, wracając z z jednego z moich ulubionych miejsc, czyli Jeleniej Oazy.
Ale las w Polsce to nie tylko przyroda, to także historia. Trudna, krwawa, okupiona ofiarami powstańców i żołnierzy. Czasem spoczywają oni w zbiorowych mogiłach, bez imiona i nazwisk, ale razem. A czasem nawet to nie było im dane.
Ich kości próchnieją głęboko w ziemi między korzeniami starych drzew. Zupełnie zapominani. I tylko las czasem zawodzi smętne pieśni, by potem zapaść głęboko w ciszę.
Dziś w parafii Wygiełzów odbyła się msza w intencji powstańców styczniowych poległych w walkach w okolicy wsi Jawor i Łęki. Po mszy delegacja okolicznych mieszkańców w strojach z tamtej epoki udała się na cmentarz, by złożyć kwiaty i zapalić znicze na zbiorowej mogile.
![]()
![]()