Dawno, dawno temu, choć nie tak dawno, jak to w bajkach bywa, ale kiedy dokładnie, to nikt nie pamięta, w małej wiosce na skraju lasu żyła sobie dziewczyna. Nie była ani piękna, ani brzydka, ani mądra, ani głupia, ani biedna, ani bogata, ani dobra, ani zła. Była nijaka.

Tak bardzo, że gdy szła drogą przez wieś, nikt nie zwracał na nią uwagi. Gdy mówiła komuś “dzień dobry”, ten ktoś co prawda odpowiadał, ale tak, jakby rzucał słowa od niechcenia i szedł sobie dalej. A gdy kupowała coś w okolicznym sklepie, sprzedawczyni nigdy jej nie pytała “co słychać”.

Nigdy też żaden chłopak nie poprosił ją do tańca ani nie pocałował. Choćby przypadkiem.

Ponieważ dziewczyna była nijaka – ani radosna, ani smutna, ani zadowolona, ani niezadowolona, to tak by sobie dalej żyła bez zwracania na siebie uwagi – ani cierpiąc z tego powodu, ani nie cierpiąc, gdyby nie TEN dzień.

W TEN dzień wszystko się zmieniło, choć nie od razu.

Ranek zapowiadał się taki jak zwykle. Dziewczyna wstała o ósmej, umyła się, potem zrobiła sobie śniadanie – ani smaczne, ani niesmaczne, ale gdy słońce stanęło na godzinie dziewiątej, do drzwi nijakiego – ani małego, ani dużego, ani ładnego, ani brzydkiego domku dziewczyny, ktoś zapukał.

– Otwórz, to ja – rozległ się głos. – Przyszłam po ciebie, już czas.

Gdy dziewczyna otworzyła drzwi, zobaczyła, że na progu stoi ONA. Choć jej nie znała, to rozpoznała ją od razu i wiedziała, że będzie musiała z nią pójść. Natychmiast, bez zwlekania i bez przygotowań.

– Idziemy – powiedziała ONA, wskazując dłonią kierunek. – Las już czeka.

Dziewczyna spojrzała w stronę majaczących na tle szarego nieba drzew. Były nagie i nieme. I pociągające.

– Las już czeka – powtórzyła ONA i chwyciła dziewczynę za ramię. Chwilę potem obie ruszyły w stronę drzew.

(cdn.)

Wędruję i piszę. Wędruję, bo każdy czas jest dobry, by wyruszyć w świat. Piszę, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek. “Opowieści Wędrowne” to blog o tym, co możesz znaleźć, będąc w drodze.