Kończy się już pierwszy tydzień nowego roku 2026. Toczył się on jeszcze w świątecznej atmosferze i zimowym spowolnieniu, szczególnie że – jak to się mówi – zima trzyma. A ja zauważyłam w ciągu tych kilku dni pewną zmianę, bardzo dobrą zmianę. Mianowicie pogłębiłam swoją uważność.

Przez ten pierwszy tydzień nowego roku miałam zdecydowanie więcej chwil, w których czułam, że jestem tu i teraz, bez błądzenia myślami w przeszłość czy przyszłość. I to było dobre. Chcę ten stan utrzymać, a nawet rozwijać. Dlaczego?

Bo sycę się wówczas czasem, tym, co jest, pogłębiam swoje doświadczenie nawet w najprostszych sprawach życia codziennego i mam poczucie, że to chroni mnie mnie przed żalem z powodu tzw. marnowania chwil. A w moim wieku, emerytalnym :-), to bardzo ważne. Każda godzina jest cenna.

A oto mój tygodniowy przegląd chwil.


2 stycznia 2026


Na zewnątrz świeci Księżyc, co prawda przesłonięty lekko chmurami, ale i tak rozświetla ciemność. Wiatr wieje, pada śnieżny puch, a ja sobie siedzę w domku (dobra, podczas robienia tej foty byłam na zewnątrz ????), w kozie hula ogień, na tarasie świecą choinkowe lampki.

Pierwszy tydzień


Prawdziwa zima: śnieg i ogień w kominku. Moja pierwsza taka zima, w moim drewniaku, pod lasem. Na razie jeszcze można do mnie dotrzeć, ale kto wie, co będzie za kilka dni? ???? Zapasy jedzenia mam, książki mam, nalewka malinowa jest, więc chyba przeżyję ???? Pozdrawiam serdecznie 🙂

3 stycznia 2026

Zimowy las wydaje się martwy. Ale to pozory, co widać na śniegu. Tropy zwierząt zdradzają ich obecność i pozwalają śledzić ich ścieżki. Kto odgadnie, czyje to tropy?

Pierwszy tydzień





Dziś trzy ważne wydarzenia astronomiczne: superpełnia Księżyca tzw. Wilczy Księżyc, rój meteorów Kwadrantydy oraz koniunkcja Księżyca z Jowiszem. Wybrałam się więc na późnowieczorną eskapadę na skraj lasu z nadzieją, że coś uchwycę. Na razie słabo ????.






Księżyc widać, ale niebo przez większość czasu zasnute jest chmurami, co znacznie utrudnia dostrzeżenie meteorów. Dodatkowo, akurat pełnia też utrudnia ich obserwacje, bo Księżyc, nawet przy zachmurzonym niebie, jednak je rozświetla.

Na ostatniej fotce, fatalnej jakości, ta mała biała kropeczka poniżej i nieco na prawo od tarczy Księżyca to właśnie Jowisz. Wyjdę na obserwację nieba jeszcze w nocy, może poprawią się warunki pogodowe, jest wiatr, może przegna chmury? Oby.

4 stycznia 2026

Nadaję swoje nazwy miejscom w okolicy, w której mieszkam. Te nazwy nie dotyczą nazw miejscowości, ale terenów leśnych i innych enklaw przyrodniczych, do których trafiam podczas krajoznawczych wędrówek. W ten oto sposób tworzę swoją mapę skojarzeń przyrodniczych. Tutaj poniżej tzw. Jelenia Oaza oraz Krucze Pole.

Nazwa Jelenia Oaza wzięła się stąd, że gdy byłam tu pierwszy raz jesienią, trafiłam na cudnego jelenia. A Krucze Pole? Oczywiście od kruków, które tym razem głównie unosiły się w powietrzu. Oba miejsca położone blisko siebie są cudne także zimą, trzeba tylko trochę uważać, gdy jest przysypane śniegiem, bo nie zauważyłam, jak wlazłam na zamarznięte mokradła, które przykryte śniegiem sprawiły wrażenie dzikiej łąki.










Fakt, że było sporo trzciny powinno zwrócić moją czujność, ale dopiero jak zauważyłam w pewnym miejscu lód pod nogami, który zaczął lekko trzeszczeć, ocknęłam się z zachwytu nad otoczeniem i wycofałam na twardy grunt. Cudne jest to, nikt tam nie chodzi, zero śladów ludzkich nóg, poza moimi oczywiście ????

5 stycznia 2026


Za dużo książek mnie odnajduje i do mnie trafia. Aby je wszystkie przeczytać, musiałabym chyba nic innego nie robić. Dziś zachwyciłam się książką Dorthe Nors „Słone łąki. Wybrzeże Morza Północnego„.


Zdanie z opisu na okładce tytułowej: „Nad tą niespieszną, poetycka, melancholijną opowieścią unosi się pytanie: ile z tego, co dziś widzimy, pozostanie tu za sto lat? – trafiło prosto w moje serce.

Tak często sama zadaję sobie to pytanie, wędrując po różnych miejscach. I zawsze jestem też ciekawa, jak w danym miejscu było sto, dwieście, tysiące lat temu. Nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać tę książkę, ale najpierw chcę skończyć cztery, o których pisałam wcześniej.


6 stycznia 2026


Gwiazda, która prowadzi. Droga. Zaufanie, że to, co widzą, jest prawdą. Trzej mędrcy. Poganie, którzy w Niego uwierzyli, a swoi go nie przyjęli. To nie tylko opowieść religijna, to opowieść o życiu. O drodze, o prowadzeniu, o zmianie, o pokorze i zaufaniu. I dostrzeganiu tego, co w życiu ważne.



Też chcę dostrzec. Chcę dostrzegać każdego dnia. A Ty? 

Pierwszy tydzień i ten czas świątecznego spowolnienia powoli się kończy, ale te chwile zabieram na dalsze tygodnie tego roku ze sobą.

Ruszam w drogę. Niejedną. I będą też zmiany, tu, na blogu. Jakie? O tym za tydzień.

 

Wędruję, piszę i fotografuję, by oswajać przemijanie i inspirować do wędrówek, gdyż każdy czas jest dobry, aby ruszyć w świat. "Opowieści Wędrowne" to blog o tym, co możesz odkryć, będąc w drodze.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Irek
Irek
25 dni temu

Cudowne klimatyczne foty! A chiwle warte zapamietania. pozdrawiam

Martusia
Martusia
25 dni temu

Czytalam tę ksiązkę, super!